DKF Klaps – wrzesień 2015
2015-09-01

01.09.2015 - SOLIDARNOŚĆ WEDŁUG KOBIET reż. M. Dzido, P. Śliwowski. Polska 2015. 103 min.
08.09.2015 - PLEMIĘ reż. M. Słaboszpytski. Ukraina 2014. 130 min.
15.09.2015 - Timbuktu reż. A. Sissako. Mauretania 2014. 100 min.
22.09.2015 - Stary człowiek i może reż. D. Karukoski. Finlandia 2014. 104 min.
29.09.2015 - Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu reż. R. Andersson. Szwecja 2014. 101 min.

Po przerwie wakacyjnej rozpoczynamy kolejny, 39 już sezon działalności DKF „Klaps” w Jeleniej Górze. Mamy nadzieję, że repertuar kin i telewizji – o internecie nie wspominając – był odpowiedni do pogody i że z nową energią będziemy spotykać się na naszej sali z kinem dziwnym, ciekawym i intrygującym. Wrzesień to pięć wtorków, ale to także kolejna „Barejada”. Tegoroczna edycja naszego święta śmiechu nosi tytuł „Noc z Bareją czyli Przed-ostatnia paróweczka hrabiego Barry Kenta” i zgodnie z tytułem – będzie w nocy, będą filmy Stanisława Barei, i będą parówki. Ostatecznie, jak mawiał Graucho Marx – „Tylko głód filmów może nas uratować.”

Solidarność według kobiet reż. Marta Dzido, Piotr Śliwowski. Polska 2015. 103 min.

Pełnometrażowy film dokumentalny opowiada historię kilkunastu odważnych Polek, których mądrość, determinacja i zaangażowanie w opozycję lat 80. wpłynęły na zmianę realiów politycznych w Polsce. Miały przed sobą najlepsze lata życia. Dwudziestoparo, trzydziestolatki, które zamiast tak zwanej małej stabilizacji i względnego spokoju wybrały bunt. Próbowano niszczyć ich małżeństwa. Straszono, że jak nie pójdą na współpracę z bezpieką, ich dzieci trafią do domu dziecka albo spotka je nieszczęśliwy wypadek. Proponowano wyjazd z kraju w zamian za zaprzestanie działalności szkodzącej systemowi. Nie przestały. Kiedy w sierpniową sobotę 1980 roku zadowoleni z podwyżki robotnicy zakończyli strajk i chcieli wyjść ze Stoczni Gdańskiej, zamknęły bramy, tym samym rozpoczynając strajk solidarnościowy. Gdyby nie inicjatywa tych kilku zdeterminowanych kobiet, być może nie było-by w naszej historii Sierpnia 80. W stanie wojennym, kiedy mężczyzn pozamykano w więzieniach, kobiety przejęły ich role. Wydawały niezależną prasę, uruchomiły radiostację. Nie zależało im na byciu we władzach Związku, nie dbały o to, by pełnić określone funkcje. Najważniejsza była praca i jej efekt. Niektórzy mówili o nich: Damska Grupa Operacyjna... Siłę dawała im wiara w sens rewolucji, nadzieja na zmianę, poczucie bycia razem. Miały w perspektywie uwolnienie Polski od Związku Radzieckiego. Celem były wolność i demokracja.
Zabrakło ich przy Okrągłym Stole. Dały o sobie zapomnieć, kiedy ich koledzy obejmowali najważniejsze stanowiska we władzach wolnej Polski. Polityka - to nie dla mnie – myślały. Walczą do dziś, ale w inny sposób niż wówczas.

Plemię (Plemia) reż. Myrosław Słaboszpytski. Ukraina / Holandia 2014. 130 min.

Stworzenie filmu w całości w języku migowym, bez ani jednego wypowiedzianego na głos słowa - to się nie miało prawa udać. Sam pomysł jest nie tyle ryzykowny co wręcz balansujący na granicy szaleństwa. Ukraiński reżyser i scenarzysta Myroslaw Słaboszpytski zrealizował jednak hipnotyzujące dzieło, które pozostawi widzów albo w niemym zachwycie, albo kręcących z dezaprobatą głowami, zniesmaczonych i wątpiących lub oczarowanych. Możliwe zresztą i jedno i drugie jednocześnie. Napisom początkowym może towarzyszyć konsternacja. Pojawiająca się na wstępie plansza informuje, że seans pozbawiony jest napisów, lektora i dialogów, i że nie jest to kwestia wadliwej kopii. Istotnie, od pierwszej do ostatniej sceny bohaterowie są niemi, a jedyne odgłosy pochodzą niemal wyłącznie od przedmiotów (skrzypienie drzwi, stukot obcasów na chodniku, skrzący śnieg pod butami na mrozie, pełen napięcia oddech posługujących się językiem migowym postaci). Film Slaboszpytskiego to więc rodzaj obcowania z ciszą w mieście, nigdy tak naprawdę nie doświadcza się jej całkowicie. A jednak brak wypowiadanych słów tylko przez pierwsze kilka inicjacyjnych minut sprawia dojmujące wrażenie braku czegoś istotnego. Po tych niezręcznych chwilach sytuacja ulega odwróceniu - to słyszący widz staje się intruzem w zamkniętym, homogenicznym środowisku. Każda scena "Plemienia" zwiastuje obce i nowe doznanie dla kogoś, kto postrzega świat wszystkimi dostępnymi zmysłami. Próba opisania uczuć towarzyszących odkryciom skazana jest na porażkę, bo dzieło Ukraińca wymyka się znanym i powszechnie wykorzystywanym metodom uproszczonej klasyfikacji. Dlatego należy tej specyficznej rzeczywistości raczej doświadczyć zamiast w kilku słowach streścić; ogarnąć sercem i umysłem zamiast analitycznie rozumieć.
Fabuła obrazu zasadza się na wzajemnych relacjach mieszkańców ośrodka dla głuchych uczniów (we wszystkich rolach obsadzeni zostali niesłyszący amatorzy). Tu do szkoły przyjeżdża Siergiej. Zrujnowana dzielnica Kijowa stanowi wręcz idealne tło dla równie szpetnego budynku edukacyjnego i dla działań zdeprawowanych młodocianych. Ci za dnia uczęszczają na zajęcia, w nocy zaś brutalnie terroryzują okolicę, parając się prostytucją, bronią, alkoholem i handlem narkotykami. Z całą pewnością nie są bezradni, co może sugerować stopień i rodzaj ich niepełnosprawności. Slaboszpytski bez sentymentów przygląda się smutnemu upadkowi człowieczeństwa, barbarzyństwu w pierwotnej niemal posta-ci. Umiejętnie przenika do obcego świata, ukazując go za pomocą gestów, wyrazu twarzy i pracy ciała swoich bohaterów. Widz ma przy tym utrudnione zadanie - by pojąć, o czym są toczące się żywe dyskusje, należy wyostrzyć zmysły i pobudzić wyobraźnię. Niektórych to zapewne odstraszy, może zniesmaczy, innych zainspiruje i zainicjuje niekończące się dyskusje. Zapewne wzbudzi kontrowersje i wyrwie ze starannie pielęgnowanej strefy komfortu. Warto dać się tej historii porwać.
Magdalena Maksimiuk: Stopklatka.pl

Timbuktu reż. Abderrahmane Sissako. Mauretania / Francja 2014. 100 min.
Obraz konkurował z „Idą” o Oscara w kategorii „Najlepszy Film Nieanglojęzyczny”. Akcja „Timbuktu” dzieje się w tytułowym mieście w Mali, nad rzeką Niger, w którym władze przejęli dżihadyści i narzucają mieszkańcom islamistyczny reżim. Nie wolno palić papierosów, tańczyć, śpiewać, ani słuchać muzyki. Zakazana jest nawet piłka nożna. Najbardziej poszkodowane są jednak kobiety, które zostają niemal całkowicie wyłączone z życia społecznego i narzuca się im przestrzeganie absurdalnych nakazów. Kisane i jego rodzina jako nieliczni zostali oszczędzeni z chaosu zaprowadzonego przez nową władzę. Sytuacja zmienia się jednak drastycznie, kiedy mężczyzna nieumyślnie zabija sąsiada. Teraz musi stawić czoła konsekwencjom, które wyciągną od niego przedstawiciele nowego reżimu.

Stary człowiek i może (Mielensapahoittaja) reż. Dome Karukoski. Finlandia 2014. 104 min.
"Stary człowiek i może" można czytać jak kontynuację, czy raczej odpowiedź na "Stulatka, który wy-skoczył przez okno i zniknął" Herngrena, choć opowieść o osiemdziesięcioletnim wiecznie niezadowolonym rolniku okazuje się dużo bardziej wiarygodna i aktualna. Z tego dziadka niezły uparciuch - od-nosząc drobne obrażenia po upadku, które osobie w jego wieku przynoszą wiele komplikacji w co-dziennym życiu, nie daje sobie wytłumaczyć, że być może pora zwolnić tempo i skończyć z nadmiernym wysiłkiem fizycznym. Bohater filmu należy do pokolenia wojennego, ludzi ze stali - samowystarczalnych i niezbyt ckliwych. Dzisiejsze porządki działają mu na nerwy - wszechobecne nowe technologie, pracujące i zarabiające kobiety, zniewieściali mężczyźni, łatwość dostępu do wszelkich dóbr i usług, równouprawnienie i tolerancja - to wszystko nie do pomyślenia dla dziarskiego staruszka. Na domiar złego zmuszony jest tymczasowo wprowadzić się do niepracującego syna, jego żony - ambitnej bizneswoman i ich naszpikowanego elektroniką nowoczesnego domu, by uczęszczać na konieczną rehabilitację w Helsinkach. Ma więc czas, by obserwować, jak zmienił się współczesny świat i tempo życia w mieście, a także by zdążyć wszelkie zmiany ostatecznie znienawidzić. Momentami sentymentalna, czasem nazbyt ugrzeczniona, szósta z kolei fabuła Karukoskiego to równocześnie ciepła i wzruszająca opowieść o trudnych rodzinnych relacjach, ale przede wszystkim rodzaj nostalgicznego wspomnienia czasów minionych. Reżyser podobno chciał "Starym człowiekiem..." oddać hołd własnemu ojcu, który miał równie ciężki charakter i trudne do przezwyciężenia natręctwa. Swoim obrazem udowadnia po wielokroć prawdziwość znanego przysłowia o nieprzesadzaniu starych drzew i przypisywane Cyceronowi słowa o tym, że przyzwyczajenie to druga natura człowieka. Istota poruszanego tematu mogłaby przytłoczyć, gdyby nie została potraktowana jak, na szczęście, u Karukoskiego - z przymrużeniem oka, w sposób lekki, szczery i bardzo uniwersalny.
Magdalena Maksimiuk: Stopklatka.pl

Gołąb przysiadł na gałęzi i rozmyśla o istnieniu (En Duva satt på en gren och funderade på tillvaron) reż. Roy Andersson. Szwecja 2014. 101 min.
Surrealistyczna komedia, która została okrzyknięta przez krytyków filmowych, mistrzowskim do-mknięciem trylogii absurdu Roya Anderssona, na którą złożyły się też filmy „Do ciebie, człowieku” i „Pieśni z drugiego piętra”. Najnowszy obraz szwedzkiego reżysera to ukoronowanie jego twórczości, za który wyróżniono go Złotym Lwem, najważniejszą nagrodą MFF w Wenecji. Dwaj domokrążni sprzedawcy, Sam i Jonathan, jak współcześni Don Kichot i Sancho Pansa zabierają widza na wędrówkę przez kalejdoskop ludzkich losów. Podróż ta pokazuje piękno jednych chwil, błahość innych, humor i tragedię, które tkwią w ludziach, wielkość człowieczeństwa i jego kruchość. Tytuł nawiązuje do ptaków z obrazu Breugla „Myśliwi na śniegu”, które z wysoka obserwują świat i wydają się myśleć: Kim są ludzie? Za czym tak gonią? Podobnie jak inne obrazy tego reżysera, film stanowi łańcuch epizodów, mających kulminacje w absurdalnych wizjach, pełnych zarazem czarnego humoru, jak i tragizmu.

Prelekcje: Sala Widowiskowa JCK ul. Bankowa 28/30
WTORKI godz. 18:00
cena karnetu: 28 zł, wejściówka 10 zł - do nabycia od 31.08.2015 r.




Strona główna Firma Kontakt z nami

Design i wykonanie: Imagine Digital Arts - projektowanie stron - 2009